UE
Unia Europejska
nieslyszacy WCAG 2.0

Tematy

To pierwsze tego typu rozwiązanie, które całkowicie zrewolucjonizuje identyfikację dzieł sztuki pochodzących z grabieży wojennych. Dzięki aplikacji możliwa będzie automatyczna identyfikacja obiektu jedynie na podstawie fotografii wykonanej za pomocą telefonu komórkowego.

Konserwacja (PJM)


Wstęp (Konserwacja, PJM)

Konserwacja Pokój o Trzech Oknach POIiŚ 2015 fot. J. Andrzejewski (4).JPG

Konserwator – badacz, rzemieślnik, artysta

Zawód konserwatora łączy w sobie cechy typowe dla wielu różnych dyscyplin. Przede wszystkim konserwator jest niezwykle skrupulatnym badaczem, który za pomocą najnowocześniejszych narzędzi przedziera się przez kolejne historyczne warstwy, docierając do tych najcenniejszych. Dzięki fizycznym, chemicznym i artystycznym śladom, niczym detektyw, odtwarza historię danego dzieła czy miejsca, ustala, co działo się z nim na przestrzeni lat.

Następnie, często zespołowo lub komisyjnie, podejmuje odpowiedzialną decyzję – jaki program konserwatorski zastosować dla danego dzieła. Na tym etapie zawsze pojawiają się trudne pytania: które warstwy zdjąć, które ocalić, co było celowym zamierzeniem autora, a czym dzieło obrosło później. A jeśli więcej niż jedna warstwa zasługuje na ocalenie? Którą wybrać? Czy da się, a jeśli tak, to jak – uratować obie? To zawsze indywidualna decyzja będąca rezultatem pogłębionych refleksji i dyskusji. W pracy nad oczyszczaniem i odsłanianiem dzieła spod kolejnych warstw i kurzu historii konserwatorom w sukurs idą kolejne zaawansowane technologie, które pozwalają delikatnie, acz skutecznie obchodzić się z cenną materią zabytku. Technologie te często łączą współczesną wiedzę z dawnymi metodami artystycznymi i rzemieślniczymi. Tak jak rozmaite bywają dzieła – architektoniczne, malarskie, ceramiczne, tkane, rzeźbione czy pisane – tak szeroka musi być wiedza konserwatorów. Znajomość specyfiki danej dziedziny pozwala pracować odpowiedzialnie, z poszanowaniem wspólnego dziedzictwa.

Czasem trzeba też podjąć decyzję o rekonstrukcji, odpowiadając wcześniej na pytania, czy zrekonstruowane dzieło zyska na wartości, czy lepiej pozostawić je tak, jak obszedł się z nim czas i ludzie. Praca rekonstrukcyjna wymaga kolejnych zdolności, tym razem artystycznych. Wszak konserwator staje wtedy niemal ramię w ramię z autorem i, wyposażony w wiedzę i talent, odtwarza to, co uległo zniszczeniu.

Wilanowscy konserwatorzy od wielu lat z czułością opiekują się zabytkową tkanką Wilanowa. Za swoją pracę i liczne osiągnięcia, w tym wypracowanie nowych metod badawczych, są doceniani na forum krajowym i międzynarodowym. O uznaniu świadczą też nagrody, takie jak na przykład Grand Prix w konkursie Wydarzenie Muzealne Roku – Sybilla 2006 organizowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

O szczegółach prac konserwatorskich można poczytać w Wilanowskim Informatorze Konserwatorskim oraz na wortalu muzeum, gdzie opisane są badania oraz kolejne etapy prac. Przybliżono tam również dylematy, które podczas pracy muszą rozstrzygać konserwatorzy, aby wypracować salomonowe rozwiązania.

Tekst: Monika Buraczyńska

drukuj

Wstęp (Konserwacja, PJM)

Konserwacja Pokój o Trzech Oknach POIiŚ 2015 fot. J. Andrzejewski (4).JPG

Konserwator – badacz, rzemieślnik, artysta

Zawód konserwatora łączy w sobie cechy typowe dla wielu różnych dyscyplin. Przede wszystkim konserwator jest niezwykle skrupulatnym badaczem, który za pomocą najnowocześniejszych narzędzi przedziera się przez kolejne historyczne warstwy, docierając do tych najcenniejszych. Dzięki fizycznym, chemicznym i artystycznym śladom, niczym detektyw, odtwarza historię danego dzieła czy miejsca, ustala, co działo się z nim na przestrzeni lat.

Następnie, często zespołowo lub komisyjnie, podejmuje odpowiedzialną decyzję – jaki program konserwatorski zastosować dla danego dzieła. Na tym etapie zawsze pojawiają się trudne pytania: które warstwy zdjąć, które ocalić, co było celowym zamierzeniem autora, a czym dzieło obrosło później. A jeśli więcej niż jedna warstwa zasługuje na ocalenie? Którą wybrać? Czy da się, a jeśli tak, to jak – uratować obie? To zawsze indywidualna decyzja będąca rezultatem pogłębionych refleksji i dyskusji. W pracy nad oczyszczaniem i odsłanianiem dzieła spod kolejnych warstw i kurzu historii konserwatorom w sukurs idą kolejne zaawansowane technologie, które pozwalają delikatnie, acz skutecznie obchodzić się z cenną materią zabytku. Technologie te często łączą współczesną wiedzę z dawnymi metodami artystycznymi i rzemieślniczymi. Tak jak rozmaite bywają dzieła – architektoniczne, malarskie, ceramiczne, tkane, rzeźbione czy pisane – tak szeroka musi być wiedza konserwatorów. Znajomość specyfiki danej dziedziny pozwala pracować odpowiedzialnie, z poszanowaniem wspólnego dziedzictwa.

Czasem trzeba też podjąć decyzję o rekonstrukcji, odpowiadając wcześniej na pytania, czy zrekonstruowane dzieło zyska na wartości, czy lepiej pozostawić je tak, jak obszedł się z nim czas i ludzie. Praca rekonstrukcyjna wymaga kolejnych zdolności, tym razem artystycznych. Wszak konserwator staje wtedy niemal ramię w ramię z autorem i, wyposażony w wiedzę i talent, odtwarza to, co uległo zniszczeniu.

Wilanowscy konserwatorzy od wielu lat z czułością opiekują się zabytkową tkanką Wilanowa. Za swoją pracę i liczne osiągnięcia, w tym wypracowanie nowych metod badawczych, są doceniani na forum krajowym i międzynarodowym. O uznaniu świadczą też nagrody, takie jak na przykład Grand Prix w konkursie Wydarzenie Muzealne Roku – Sybilla 2006 organizowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

O szczegółach prac konserwatorskich można poczytać w Wilanowskim Informatorze Konserwatorskim oraz na wortalu muzeum, gdzie opisane są badania oraz kolejne etapy prac. Przybliżono tam również dylematy, które podczas pracy muszą rozstrzygać konserwatorzy, aby wypracować salomonowe rozwiązania.

Tekst: Monika Buraczyńska

Prace w Gabinecie Farfurowym (Konserwacja, PJM)

Jak na co dzień dbamy o zabytki? (Konserwacja, PJM)

Konserwacja Pokój o Trzech Oknach POIiŚ 2015 fot. J. Andrzejewski (2).JPG

Konserwacja prewencyjna, czyli jak na co dzień dbamy o zabytki

Prowadzenie domu jest sztuką. Kiedy domem jest pałac królewski, a zgromadzone w nim sprzęty i przedmioty stanowią niezwykłą kolekcję sztuki, codzienne gospodarowanie wiąże się z wielką odpowiedzialnością.

Dawniej wnętrza pałacu były użytkowane zupełnie inaczej: przede wszystkim mniej intensywnie. Dzisiaj przez komnaty przewija się kilkaset tysięcy zwiedzających rocznie. To olbrzymie wyzwanie zarówno dla samego zabytku, jak i jego opiekunów. I mimo że przedmioty nie są już na co dzień wykorzystywane, to tak zintensyfikowana obecność ludzka rodzi nowe niebezpieczeństwa.

Zabytkom zagrażają rozmaite czynniki, takie jak ogień, woda, światło, wilgoć, różne bakterie i grzyby, gryzonie i owady. Zdarza się, że zagrożeniem bywa też człowiek, który nieumiejętnie obchodzi się z cenną materią.

Najważniejszym elementem ochrony są regularne przeglądy pomieszczeń i zbiorów. Pozwalają one szybko wykrywać i właściwie reagować na pojawiające się zniszczenia.

Kluczową rolę odgrywa też zapewnienie zabytkom odpowiednich warunków. Wiąże się to ze stałym monitoringiem takich czynników ryzyka jak światło, temperatura, wilgotność czy zanieczyszczenia. Podejmuje się działania mające na celu ograniczenie intensywności światła poprzez montaż specjalnych filtrów UV w szybach okiennych oraz wymianę żarówek na LED-owe, których światło nie zawiera groźnych promieni UV. Szczególną uwagę poświęca się czyszczeniu zabytkowych przedmiotów i wnętrz z zabrudzeń mineralnych, chemicznych czy mikrobiologicznych. Zawsze odbywa się to z zachowaniem niezwykłych środków ostrożności, z wykorzystaniem sprawdzonych, czasem skomplikowanych metod. Ważne, aby nie dopuścić do połączenia kurzu z innymi zanieczyszczeniami, które pod wpływem wilgoci tworzą na powierzchni trudno usuwalne scementowane nawarstwienia. Wtedy nie pomoże już profilaktyka – konieczny staje się poważny konserwatorski zabieg operacyjny, podczas którego specjaliści zdejmują niepożądaną, oszpecającą zabytek warstwę.

Zanieczyszczenia dostają się do pałacu wieloma drogami, także podczas wizyt gości. Dlatego ważne, aby pobyt w tym wyjątkowym miejscu traktowany był z wyrozumiałością dla ograniczeń. Dzięki temu oraz codziennej pracy konserwatorów i innych pracowników muzeum skarby kultury mają szansę przetrwać i zachwycać przez kolejne wieki.

Tekst: Monika Buraczyńska

Antygabinet Królowej – Co dokucza alkierzowi? (Konserwacja, PJM)

Co dokucza alkierzowi

Antygabinet Królowej to nieduży pokój znajdujący się pomiędzy Sypialnią Królowej a Gabinetem Zwierciadlanym. Z czasów najdawniejszych zachowały się w nim plafon oraz sztukaterie. Obecny wystrój pochodzi z 1732 r., kiedy to po pożarze zamontowano nowe boazerie ozdobione malowidłami na płótnach przedstawiającymi Miłostki Zeusa.

Na specyficzne problemy Antygabinetu wpłynęło jego ulokowanie w alkierzu. Alkierz to narożnik budynku, tutaj na planie prostokąta, który zdecydowanie występuje z głównej bryły budynku. Kryty jest też osobnym dachem.

Już w XVIII wieku dekoracjom Antygabinetu dało się we znaki przemarzanie ścian oraz obecność wody opadowej, która zbierała się na tarasach na zewnątrz i dostawała do środka. Duże zawilgocenie wynikało też z braku izolacji oraz nieszczelności okien i drzwi. Powodowało to częste wymiany fragmentów boazerii i nieudolne próby odtworzenia malowideł. Na niszczenie wystroju wpływał również zły stan zadaszenia w poprzednich wiekach. Osuwanie się skarpy wiślanej przyczyniło się do pękania ścian w tej części pałacu, które już w 1730 r. spięto metalowymi klamrami. Wszystko to składało się na dramatyczną degradację murów i rozwarstwianie zapraw. Postępował rozkład i zagrzybienie drewna, które posłużyło za dom wielu pokoleniom owadów, zamieniającym zabytkowe boazerie w gąbkę. Konserwatorzy stali przed nie lada wyzwaniem.

W pierwszej kolejności należało wyeliminować czynniki niszczące. Rozebrano tarasy, na których gromadziła się woda, a po osuszeniu wykonano solidne izolacje.

W czasie restauracji wnętrza przywrócono całemu wystrojowi pierwotną kolorystykę zakłóconą przez przemalowania na boazeriach i pociemniałe, pożółkłe werniksy pokrywające malowidła. Pomieszczeniu przywrócono wygląd z czasów Augusta II. Z boazerii usunięto przemalowania zmieniające i zubażające ich oryginalną kolorystykę oraz formę dekoracji malarskiej.

Ostatecznie boazeria, malowidła i złocenia odzyskały żywy koloryt i pierwotne wartości estetyczne i dekoracyjne, a całe wnętrze – dawną harmonię barw.

Tekst: Monika Buraczyńska

Wielka Sień (Konserwacja, PJM)

Kamienne posadzki_Wielka Sien_fot. 26. _DSC6474_M_Chmielewski.jpg

Ruchome ściany

Ściany centralnie ulokowanej Wielkiej Sieni kryją w sobie zapis niemal całej historii pałacu. W nich, na nich i pod nimi znajdują się ślady licznych przebudów i zmian aranżacji. W ciągu wieków Wielka Sień rosła w górę i zmniejszała swą powierzchnię na korzyść Gabinetu Holenderskiego, podążając za rytmem rozłożonej w czasie rozbudowy pałacu, prowadzonej przez kolejnych właścicieli. Dzięki gruntownym badaniom konserwatorskim znaleziono potwierdzenie znanych z literatury przekształceń w strukturze pałacu.

Przeprowadzone rozległe badania odkrywkowe pozwoliły odsłonić elementy wystroju z bardzo wielu okresów historycznych. Najstarsze z nich – dekoracje sztukatorskie na fasecie, czyli w ozdobnym pasie ściany tuż pod sufitem – pochodzą z czasów króla Jana III.

Podczas prac konserwatorskich odsłonięte zostały fragmenty architektoniczne i dekoracyjne dawnego wystroju Sieni. Natrafiono także na drewnianą belkę, będącą częścią stropu sprzed podwyższenia wnętrza. Odkryto również fragmenty kolumnady, która pod koniec XVII wieku otaczała umiejscowiony tu pomnik konny Jana III.

Odsłonięcie kolejnych partii dekoracji pozwoliło wysnuć wniosek, iż dekoracje sztukatorskie Wielkiej Sieni nie były białe, ale miały subtelne różnice kolorystyczne. Pod obecnie widocznym fryzem figuralnym (malowidła na płótnie) kryją się fragmenty ściennej dekoracji z XVIII wieku. Są to przedstawienia figuralne reprezentujące wysoki poziom artystyczny, ale szczątkowy stan malowideł nie pozwala na ich wyeksponowanie.

Renowacja stolarki drzwiowej pomiędzy Wielką Sienią a Gabinetem Holenderskim zaowocowała informacją, iż drzwi te wcześniej zamontowane były na przeciwległej ścianie i pełniły funkcję drzwi wejściowych.

Odsłonięcie barwnych fragmentów sztukaterii i szczątkowo zachowanych XVII-wiecznych malowideł na ścianie zachodniej sieni postawiło konserwatorów przed trudnym zadaniem: należało zweryfikować dotychczasową aranżację całości wystroju Wielkiej Sieni. Trudność pogłębiał brak pełnego obrazu pierwotnych warstw barwnych. Wyzwania dopełniała konieczność połączenia elementów z różnych epok w jedną harmonijną całość, która przez kolejne lata będzie cieszyła oczy zwiedzających królewski pałac.

Tekst: Monika Buraczyńska

Gabinet Holenderski (Konserwacja, PJM)

konserwacja_gabinet_holenderski_57555 2012_fot_Z_Reszka.jpg

Co kryją mury

Leżący na osi głównej pałacu Gabinet Holenderski przez wieki kilkakrotnie zmieniał zarówno swoje wymiary, jak i funkcje. Nagromadzenie elementów dekoracyjnych z różnych epok, takich jak plafon, boazerie, snycerka, obicia ścienne, spowodowało rozbicie estetyczne wnętrza, które na pewnym etapie spajała zwarta koncepcja ideowa i artystyczna. Jednym z głównych założeń prac konserwatorskich i restauratorskich było uzyskanie spójnego, harmonijnego wystroju z lat 30. XVIII wieku.

O wyborze tego okresu zadecydował zdobiący sufit gabinetu iluzjonistyczny plafon przypisywany Johannowi Samuelowi Mockowi z roku ok. 1730. To najważniejsze dzieło malarstwa monumentalnego w Polsce czasów saskich nadaje charakter pomieszczeniu. Posłużyło ono za punkt wyjścia do opracowania całościowej koncepcji konserwatorskiej.

Samo malowidło wymagało gruntownej konserwacji, jako że powierzchnia olejnej warstwy malarskiej z biegiem lat uległa zniszczeniu. Pracujący na rusztowaniu konserwatorzy oczyścili malowidło z brudu i zmienionych kolorystycznie retuszy. Wtórne uzupełnienia ubytków zaprawy zostały usunięte i, po odpowiednim wzmocnieniu struktury malowidła, wykonane ponownie.

Dzięki licznym odkrywkom architektonicznym ustalono chronologię przekształceń i potwierdzono najważniejsze zmiany wprowadzane w wystroju pomieszczenia. Wśród nich można wymienić wybudowanie w ścianie oddzielającej gabinet od Wielkiej Sieni oflankowanej kolumnami niszy do ekspozycji pomnika konnego. Później, w czasach króla Augusta II pomnik przeniesiono pod wieżę, a kolumnadę zabudowano. Wielkim odkryciem było odnalezienie w czasie prac konserwatorskich wszystkich czterech kolumn! I tak oto plany inwentaryzacyjne z 1710 roku, uznawane dotąd za projektowe i prezentujące niszę, znalazły potwierdzenie w rzeczywistości.

Kolejnym ważnym punktem restauracji były genueńskie welury cyzelowane, zawieszone na ścianach gabinetu na początku XVIII wieku. Ich dalsza ekspozycja zagrażała ich istnieniu, dlatego po konserwacji zabezpieczono je w magazynie. Zastąpiono je rekonstrukcjami wykonanymi na historycznych krosnach, wiernie naśladując dawną technikę wykonania. Choć kontrastowe barwy mogą dziś budzić zaskoczenie, to jednak ściśle odwzorowują one barokową estetykę oryginałów. Na tym przykładzie widać różnicę między rekonstrukcją a stylizacją, podczas której stworzono by nową tkaninę o spłowiałej kolorystyce.

Tekst: Monika Buraczyńska

Sypialnia Króla – Poszukiwanie blamarantu (Konserwacja, PJM)

Sypialnia Króla, fot. Z. Reszka

Poszukiwanie blamarantu

Sypialnia Króla to jedno z ważniejszych, o ile nie najważniejsze pomieszczenie pałacu. Związane było z rozbudowanym ceremoniałem dworskim, w którym pełniło jedną z głównych ról.

Niestety wyposażenie pokoju sypialnego króla nie dotrwało do naszych czasów. Poprzednia aranżacja stanowiła kompilację różnych XVII-wiecznych elementów, wielokrotnie reperowanych i odnawianych, ale niedających spójnego i prawdziwego wyobrażenia o pomieszczeniu. Zachowane opisy tego pokoju i inne źródła posłużyły za podstawę najnowszej wnikliwej rekonstrukcji, w ramach której opracowano m.in. konstrukcję i wygląd XVIII-wiecznego łoża paradnego.

Ściany Sypialni Króla dekorowały bogate welury genueńskie, utkane na początku XVIII wieku we Włoszech, a zawieszone w sypialni przez Elżbietę Sieniawską. Długotrwałe działanie światła, zmienne warunki klimatyczne oraz obecność mikroorganizmów miały destrukcyjny wpływ na cenne tkaniny. Stan zachowania nie pozwalał na dalsze eksponowanie zabytku na ścianach pokoju, dlatego podjęto decyzję o zabezpieczeniu tkanin w magazynie. Do eksponowania na ścianach przygotowano długo opracowywane rekonstrukcje.

Najtrudniejszy do odtworzenia był słynny blamarantowy kolor obić ściennych, który na pewien czas użyczył nawet nazwy temu pomieszczeniu, zwanemu Pokojem Blamarantowym. Na oryginalnych tkaninach zachowało się bardzo wiele odcieni – wypłowiałych, przebarwionych, zniszczonych, pokrytych impregnatem, który powodował żółtawe przekłamania. Najbardziej wiarygodną barwę błękitu z domieszką mleka znaleziono w zakamarkach szwów taboretów z tego pokoju, które wytapicerowano skrawkami pozostałymi po wyłożeniu ścian.

Ta właśnie barwa posłużyła do rekonstrukcji tkanin, którą wykonano we Włoszech i Francji na XVIII- i XIX-wiecznych krosnach.

W czasie prac w Sypialni przeprowadzono także konserwację fasety, czyli dekoracyjnego pasa wieńczącego ścianę, tuż pod sufitem – zarówno jeśli chodzi o malowidła w tondach, jak i sztukaterie oraz złocenia, a także plafonu z wyobrażeniem Lata. Wszystkie elementy poddano licznym zabiegom oczyszczającym, dezynfekującym, stabilizującym i wzmacniającym warstwę malarską i zaprawy.

Dzięki pracom konserwatorskim znów możemy poczuć się jak na audiencji u króla.

Tekst: Monika Buraczyńska

Galerie Północna i Południowa (Konserwacja, PJM)

galeria północna

Przenikanie architektury i malarstwa

Galerie ogrodowe łączą korpus główny pałacu z dobudowanymi w XVIII wieku skrzydłami bocznymi. Wcześniej otwarte stanowiły połączenie pałacu z ogrodem. Ich sufity ozdabiają freski autorstwa Michelangela Palloniego. Niektóre z malowideł na ścianach również przypisywane są temu artyście.

W czasie ostatnich prac w obu galeriach przeprowadzono gruntowne badania mające na celu ustalenie ich oryginalnej kolorystyki. Dzięki odkrywkom udało się odnaleźć fragmenty bezpowrotnie utraconych malowideł imitujących podziały architektoniczne. Na podstawie badań wyłonił się obraz konsekwentnie dekorowanego iluzjonistycznie wnętrza. W jego kompozycji dominowała barokowa gra malarska – malowidła figuralne przeplatały się z malowaną architekturą, a całość współgrała z rzeczywistą architekturą galerii.

Tajemnicą pozostawała kolorystyka malowideł. Otwarcie galerii na ogród stanowiło duże zagrożenie dla dekoracji. Silny wpływ zmiennych czynników atmosferycznych przyczynił się do dużej degradacji fresków, które w związku z tym wielokrotnie naprawiano, przemalowywano i retuszowano.

Na podstawie badań w Galerii Południowej na fragmencie dekoracji przygotowano wstępną rekonstrukcję kolorystyczną. Na jej podstawie można sobie wyobrazić, jak mogły wyglądać dawniej galerie. To także punkt wyjścia do dalszych dyskusji przed planowanymi szeroko zakrojonymi pracami konserwatorskimi i restauratorskimi.

W wyniku badań malowideł plafonowych Palloniego powstały mapy, na których zaznaczono zakres oryginalnej warstwy malarskiej, a także: przemalowania, retusze, miejsca rozwarstwień tynków i odspojeń farby. Efekty mapowania posłużą w przyszłości do przeprowadzenia rozległych prac naprawczo-restauratorskich.

W ramach rozpoznania natrafiono także na zamurowane przejście do znajdującego się dawniej w wieży skarbczyka z czasów Sobieskiego. Pod nieoryginalnym tynkiem odkryto kamienny portal prowadzący do nieistniejącego już pomieszczenia. Portal zdobiony był dekoracją malarską, co dodatkowo potwierdza barwne wykończenie dawnych galerii.

Tekst: Monika Buraczyńska

Pokoje Myśliwskie (Konserwacja, PJM)

pokoje_mysliwskie.jpg

Namalowane drewno

Pokoje Myśliwskie w pałacu wilanowskim stylizowaną dekoracją nawiązują do estetyki XIX-wiecznych pałacyków myśliwskich. Ściany pokryte zostały mazerowaniem, czyli malarską imitacją okładziny drewnianej. Tworzy ona iluzoryczny efekt ram i fornirów wykonanych z różnych gatunków drewna.

Poprzednie prace restauratorskie oraz przemalowanie dekoracji Dużego Pokoju Myśliwskiego wykonano w sposób wyraźnie odróżniający się od oryginału – zarówno pod kątem kolorystyki, jak i kunsztu wykonania. Na pogorszenie stanu zachowania malowideł wpłynęły uszkodzenia konstrukcji dachu oraz duży poziom wilgoci powodujący deformacje i odpadanie coraz większych powierzchni dekoracji. Koniczne stało się także podstemplowanie sufitów. Stan pomieszczeń był alarmujący.

Głównym celem prac konserwatorskich, przeprowadzonych w latach 2005–2007, było ocalenie niszczejących Pokojów Myśliwskich, przywrócenie ich dawnego wyglądu, przebadanie dekoracji ścian i sufitów oraz wzmocnienie konstrukcji pomieszczeń. Kierowano się założeniem, aby powrócić do oryginalnych warstw dekoracji, których zachowane fragmenty zadziwiały łudząco wierną imitacją naturalnych struktur drewna.

Należało zatem odrzucić wszystkie późniejsze nawarstwienia, odbiegające od oryginału pod względem estetycznym, technicznym i technologicznym. Rekonstrukcja brakujących partii była szczególnie istotna ze względów wizualnych – wszelkie, nawet niewielkie uszkodzenia i ubytki w mazerunkowych dekoracjach niszczą wrażenie naturalnych drewnianych okładzin, powodując utratę iluzji i zaburzając efekt.

Prace rozpoczęto od usunięcia rozległych, wtórnych łat tynku i demontażu boazerii, którą założono ponownie po odnowieniu.

Wykonano skomplikowane zabiegi techniczne umożliwiające impregnację i wzmocnienie struktury tynku oraz wyprostowanie silnie zdeformowanej powierzchni. Zdjęto też betonowe płyty na strychu, aby odkryć i naprawić elementy drewniane.

Wypracowano także niestandardowe rozwiązanie, dzięki któremu stworzono lekką i mocną konstrukcję stropu.

Dekoracja malarska sufitów została wiernie zrekonstruowana, zgodnie z zachowanymi częściami oryginalnych malatur. Była to bardzo czasochłonna procedura, wymagająca nakładania w odstępach czasu licznych warstw farby, aby oddać iluzjonistyczny charakter olejnej malatury. Zachwycający efekt jest niemal nieodróżnialny od politurowanych powierzchni drewna.

Tekst: Monika Buraczyńska

Podziel się:
Wykop Facebook