© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   04.10.2012

Co dalej po Wiedniu? Geneza wypraw mołdawskich Jana III Sobieskiego (1683)

Opromieniony sukcesem wiedeńskim oraz kampanią naddunajską 1683 r. Jan III Sobieski musiał odpowiedzieć sobie wkrótce na pytanie, jak wykorzystać te zwycięstwa w dalszej polityce. Ambicje króla w konflikcie z Turcją sięgały znacznie dalej niż tylko kwestii odzyskania utraconych w 1672 r. Podola i prawobrzeżnej Ukrainy. Rozważał on możliwość podporządkowania Rzeczpospolitej księstw naddunajskich, czyli Mołdawii i Wołoszczyzny, a nawet Siedmiogrodu i Węgier. Osią polityczną tych planów niezaprzeczalnie stała się polityka dynastyczna, w ramach której Jan III dążył do zapewnienia sukcesji na tronie polskim swojemu najstarszemu synowi, królewiczowi Jakubowi. Osadzenie młodego Sobieskiego na tronie któregoś z wyżej wymienionych państw, zwłaszcza po załamaniu się polityki bałtyckiej króla, z pewnością wzmocniłoby pozycję królewicza w przyszłej rywalizacji o władzę w Rzeczpospolitej.

W tym miejscu należy podkreślić, że działania Jana III nie były powodowane tylko planami dynastycznymi. Król miał świadomość, że wiktoria wiedeńska nie przyniosła całkowitego załamania sił militarnych Imperium Osmańskiego. Zdawał też sobie sprawę, że tylko we współpracy z cesarzem Leopoldem I Habsburgiem ma realne szanse na zwycięskie kontynuowanie działań wojennych przeciwko Turcji i doprowadzenie do ostatecznego wyparcia jej wpływów z Europy. 5 marca 1684 r. w Linzu, pod patronatem papieża, zawarte zostało zaczepno-odporne przymierze Rzeczypospolitej, cesarza i Wenecji, którego ostrze skierowane zostało przeciwko Turcji. Powstała w efekcie tego porozumienia koalicja zyskała miano Ligi Świętej.

Mimo że sojuszników z Ligi łączył wspólny cel, jakim było pokonanie Osmanów, to już ekspansjonistyczne zamiary wyraźnie ich kłóciły. Cesarz dążył do objęcia swoimi wpływami terenów całych Węgier wraz z Siedmiogrodem oraz księstw naddunajskich, co motywował historycznymi prawami Austrii. W tak szeroko zakrojonych planach wschodnich spotkał jednak opór Sobieskiego, który w dużej mierze pod wpływem nuncjusza Pallaviciniego porzucił myśl dotyczącą możliwości opanowania Węgier i Siedmiogrodu, ale nie zamierzał ustąpić w sprawie Mołdawii i Wołoszczyzny. Licząc na zhołdowanie tych księstw król Polski widział tutaj możliwość zahamowania ekspansji nie tylko tureckiej, ale również habsburskiej w tym rejonie i stworzenie korzystnego dla Rzeczpospolitej układu politycznego w Europie Środkowej. Poza tym celem działania na kierunku naddunajskim było także zapewnienie Rzeczpospolitej dostępu do Morza Czarnego, co również miało w jakimś stopniu powetować utraconą szansę rozszerzenia dostępu do Bałtyku oraz stanowić swoistą rekompensatę za ziemie utracone na wschodzie na rzecz Rosji. W planach królewskich przejęcie Mołdawii mogło doprowadzić do utworzenia z niej swoistego bufora, który oddzielając Chanat Krymski od Turcji przyspieszyłby upadek tej ostatniej.

Wpływ na powiedeński kierunek polityki Sobieskiego miała także sytuacja militarna pod koniec roku 1683 na terenach Podola i Ukrainy. Na wieść o triumfie pod Wiedniem na Podolu zaczęły wzrastać nastroje propolskie. Obawiając się szerszych antytureckich działań ze strony miejscowej ludności, pasza kamieniecki koncentrował siły w większych twierdzach z Kamieńcem Podolskim na czele. Stworzyło to szansę polskim oddziałom na podjęcie tzw. kampanii rusko-mołdawskiej. Wojska dowodzone przez kasztelana krakowskiego Andrzeja Potockiego we współpracy z Kozakami opanowały m. in. Czortków, Husiatyń czy Jagielnicę. Sam Potocki oblegał nawet Jazłowiec, ale musiał się spod niego wycofać wobec groźby tatarskiego ataku.

W tym też czasie propolsko nastawiony hetman kozacki Stefan Kunicki porzucił zależność od tureckich okupantów i opanował Niemirów, który uznał za „stolicę” niezależnej od Turków Ukrainy. Następnie próbował bez powodzenia zdobyć lepiej umocnione Bar i Międzybórz, a gdy mu się to nie udało, wraz z wojskiem skierował się ku Mołdawii. Po drodze opanował Mohylew i Jampol, a na początku listopada przekroczył Dniestr i wkroczył na terytorium księstwa naddunajskiego. Tam po drobnych sukcesach, otoczony przez przeważające siły tatarskie, wymknął się z pułapki, ale wkrótce został zamordowany przez swoich podwładnych, gdyż prawdopodobnie nie był w stanie spełnić ich żądań finansowych.

Kampania schyłku 1683 r. nie przyniosła sukcesu na terenie Mołdawii, ale nie zakończyła się całkowitym fiaskiem. Turcy utracili kontrolę nad znaczną częścią okupowanej Ukrainy, a także niektóre punkty obronne na Podolu. W ich ręku pozostał nadal Kamieniec oraz Żwaniec, Bar, Jazłowiec i Międzybórz co pozwalało im jeszcze na utrzymanie władzy na tym terenie.

Sobieski również nie zniechęcił się do polityki naddunajskiej, lecz teraz zaczął snuć plany zakrojonych na znacznie szerszą skalę działań militarnych. Powoli dążenia do podporządkowania Rzeczpospolitej Mołdawii i Wołoszczyzny stawały się „celem jego dalszego życia”.