© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   10.10.2011

Francuski dyplomata François de Callières o wyborze Jana Sobieskiego na króla Polski

François de Callières urodził się w Cherburgu, gdzie został ochrzczony 14 maja 1645 r. Jego ojciec Jacques był długoletnim zarządcą zamku hrabiego de Longueville. Z tą właśnie rodziną związał początkowo swą karierę François de Callières.

W roku 1670 udał się w swoją pierwszą misję dyplomatyczną, która zaprowadziła go do Polski. Miała się ona okazać pierwszą z trzech wypraw Callièresa do Rzeczypospolitej. Celem tej pierwszej było promowanie kandydatury do polskiego tronu młodego księcia de Longueville (Charles-Paris d’Orléans, diuk de Longueville i de Saint-Pol) – siostrzeńca Wielkiego Kondeusza, kuzyna Ludwika XIV. Kondeusz w roku poprzednim aspirował bezskutecznie do polskiej korony. W owej chwili misja Callièresa wymagała szczególnej zręczności, jako że Rzeczpospolita wybrała już króla w osobie Michała Korybuta Wiśniowieckiego, a więc forsowanie francuskiego kandydata oznaczało spiskowania przeciw legalnemu władcy. Dążenia Francuzów, w tym naszego bohatera, objaśnia powiązanie Michała Korybuta Wiśniowieckiego z Habsburgami przez żonę Eleonorę – siostrę cesarza Leopolda I. Jak wiadomo, Francja od schyłku XV wieku zacięcie rywalizowała z Habsburgami o hegemonię w Europie. W tej rywalizacji szukała sojuszników, także w Rzeczypospolitej. O niepowodzeniu pierwszej misji Callièresa zadecydowała nieoczekiwanie śmierć młodego Longueville’a, poniesiona 12 czerwca 1672 r. podczas przejścia Renu w czasie kampanii przeciwko Holandii.

W niecałe dwa lata później Callières znów znalazł się w Polsce. Tym razem sytuacja nie była dwuznaczna, bowiem w Warszawie odbywał się sejm elekcyjny. Po nagłym zgonie króla Michała należało wybrać następcę. Było to wówczas szczególnie pilne i doniosłe wyzwanie, bowiem śmierć młodego jeszcze Wiśniowieckiego nastąpiła w przeddzień zwycięstwa nad Turkami pod Chocimiem. Ojcem tej wiktorii był marszałek i hetman wielki koronny Jan Sobieski, który odegra w tej elekcji wybitną rolę. Tymczasem zwycięstwo pod Chocimiem nie zostało wykorzystane i nadal obawiano się wielkiego najazdu Turków latem roku 1674. Nowy władca miał stawić czoła w pierwszej kolejności temu zagrożeniu.

Jak zwykle podczas wolnych elekcji do rozgrywki o tron stanęło wielu cudzoziemskich kandydatów. Jednego z nich reprezentował w Warszawie François de Callières. Do Polski przybył jako wysłannik Karola Emanuela II, księcia Sabaudii i Piemontu. Władca ten, sprzymierzony z królem Francji Ludwikiem XIV, skorzystał, jak widać, z usług młodego francuskiego dyplomaty, aby forsować swego kuzyna Ludwika Tomasza Sabaudzkiego, hrabiego Soissons. Ów siedemnastolatek był oficjalnie synem Eugène’a Maurice’a de Savoie-Carignan, hrabiego Soissons, i Olimpii Mancini, siostrzenicy kardynała Mazarin. W rzeczywistości uważano go za naturalnego syna Ludwika XIV.

Zadanie François de Callièresa polegało na przekonaniu wyborców, że jego kandydat jako jedyny zdolny jest pogodzić zwaśnione stronnictwa i zapobiec wojnie domowej pomiędzy nimi. Wstępnym krokiem w tym kierunku musiałoby być zawarcie małżeństwa pomiędzy młodym Sabaudczykiem a starszą od niego o cztery lata wdową po Michale Korybucie Wiśniowieckim, Eleonorą − siostrą cesarza Leopolda I Habsburga. Potężne na Litwie stronnictwo Paców chciało natomiast pchnąć Habsburżankę w ramiona księcia Karola Lotaryńskiego. Oznaczałoby to jeszcze ściślejsze związanie Rzeczypospolitej z Habsburgami i zapewnienie sobie ich pomocy w konfrontacji z Turcją, a w osobie Lotaryńczyka zdolnego wodza. Ten ostatni mógł nawet przyćmić sławę i odsunąć w cień wybitnego również wodza Jana Sobieskiego. Ambitny hetman, a jeszcze bardziej jego ambitna żona – Francuzka Maria Kazimiera chcieli pokrzyżować zamiary Paców. Sobieski upatrywał pożądanej dla siebie i Rzeczypospolitej orientacji we Francji. Liczył m.in., że dzięki mediacji francuskiej uda się zażegnać zagrożenie ze strony Turcji. Dlatego też popierał początkowo kandydaturę Wielkiego Kondeusza. Ludwik XIV dał jednak swoje oficjalne poparcie nie ambitnemu kuzynowi, dawnemu uczestnikowi Frondy, przeciw swej matce i kardynałowi Mazarin, ale księciu Neuburskiemu Filipowi Wilhelmowi z rodu Wittelsbachów – synowi pretendenta do polskiego w roku 1669. Ten ostatni nie miał jednak żadnego wzięcia u szlachty, a więc i szans na wybór.

François de Callières szybko zorientował się, że Sobieski, a zwłaszcza Marysieńka, popierając Kondeusza, pozbawionego, o czym wiedzieli, de facto poparcia Ludwika XIV, dążą do uzyskania korony dla hetmana wielkiego. Ich plany, jak wiadomo, zostały zwieńczone powodzeniem. Oznaczało to fiasko misji Callièresa i konieczność wytłumaczenia się swemu mocodawcy z działań podjętych w Warszawie, czemu zawdzięczamy rękopiśmienną relację francuskiego dyplomaty z kilkumiesięcznego pobytu w Polsce.

Jak się okazało, nie był to pobyt ostatni. Do Rzeczypospolitej udał się ponownie w roku 1682. Szczegóły tej misji nie zostały jednak zbadane. Wiemy natomiast, że zetknął się on tam ze swym poznanym już w roku 1670 bliskim przyjacielem Janem Andrzejem Morsztynem – podskarbim wielkim koronnym oraz znanym barokowym poetą. Od niego to w prostej linii po kądzieli pochodził ostatni król Polski – Stanisław August Poniatowski. Morsztyn był wówczas szefem stronnictwa francuskiego w Polsce, które traciło wpływy na rzecz stronnictwa austriackiego w związku z reorientacją polityki Jana III Sobieskiego. Bezpośrednie zagrożenie cesarstwa ze strony Turcji skłoniło króla do porzucenia związków z Francją, a zbliżenia się do Habsburgów. Ofiarą tej zmiany frontu stał się Morsztyn, oskarżony na sejmie w roku 1683 o zdradę. Korzystając z odroczenia procesu, podskarbi sprzedał swe dobra i przeprowadził się do Paryża. W roku 1684 do jego tamtejszego pałacu wprowadził się pozostający konsekwentnie w stanie bezżennym Callières.

Nowym impulsem dla kariery Callièresa było opublikowanie w roku 1688 panegiryku na cześć Króla Słońce. Utorowało mu to drogę do Akademii Francuskiej. Świadczyło także o uznaniu dla niego jako erudyty i autora innych publikacji. Tytułem do sławy w rzemiośle dyplomatycznym był jego udział jako głównego negocjatora w rokowaniach w Ryswick, kończących w roku 1697 wojny z Holandią. Sukces tych rokowań przełożył się także na awans na sekretarza gabinetu Ludwika XIV.

Jego lektury, uczestnictwo w misjach, w tym do Polski, sukcesy w roli negocjatora zaowocowały dziełem, któremu Callières zawdzięcza nieśmiertelność. W roku 1716, a więc już za regencji opublikował dzieło „De la manière de négocier avec les souverains”. Po pierwszym wydaniu nastąpiły kolejne oraz tłumaczenia i wydania na główne języki europejskie. Dzieło Callièresa stało się obowiązkowym podręcznikiem nie tylko dla adeptów francuskiej dyplomacji aż do czasów rewolucji, ale także dla dyplomatów innych państw tej epoki. Obok treści i doskonałej formy literackiej owej książki dla jej poczytności miało znaczenie to, że powstała w języku ówczesnej europejskiej dyplomacji tzn. po francusku.

Autorowi nie było dane długo cieszyć się swoim literackim sukcesem, bowiem w roku 1717 zmarł, zapisawszy cały swój majątek paryskim biedakom.