© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   18.08.2015

Opowieść o Marii Józefie Wesslównie, starościance różańskiej, synowej króla Jana III

W wielkim herbarzu Kacpra Niesieckiego, w rozdziale poświęconym rodzinie Sobieskich o Marii Józefie z Wesslów wspomniano jedynie, że była żoną Konstantyna Władysława, który w Żółkwi w r. 1726. bezpotomny wszedł do grobu. Z genealogii rodu Wesslów w tym samym herbarzu dowiadujemy się natomiast, że jej rodzicami byli Stanisław Wessel, dziedzic Nosielska i Czerwina, starosta różański, makowski i ostrowski, oraz Maria Barbara de Starhemberg, Austryaczka, synowica sławnego kawalera i kommendanta Wiedeńskiego, pod czas oblężenia od Turków w roku 1683. Maria Józefa miała też czterech braci, a jej stryjem był Franciszek Wessel, krajczy koronny, wojewoda mazowiecki, starosta różański, a wreszcie marszałek dworu królowej Marii Kazimiery.

Maria Wesslówna uczęszczała do szkoły sióstr sakramentek w Warszawie, przebywała również na dworze w Wilanowie i – po ukończeniu edukacji w Warszawie – na dworze w Oławie. Trudno powiedzieć, w jakich okolicznościach doszło do zawarcia bliższej znajomości z księciem Konstantym. Nie można również jednoznacznie stwierdzić, w jaki sposób doszło do potajemnego zawarcia małżeństwa między synem króla a dwórką. Jej życie jako żony królewskiego syna okazało się o wiele trudniejsze, niż mogła się spodziewać, ze względu na postępowanie o unieważnienie małżeństwa zgłoszone do Watykanu. Dopiero ostatnie lata małżeństwa – od 1720 r. do śmierci Konstantego w 1726 r. – były stabilniejsze, zaniechano bowiem wówczas dążenia do unieważnienia związku i małżonkowie mogli zamieszkać razem w Żółkwi. W wyniku podziału majątku po zgonie małżonka Maria musiała jednak opuścić Żółkiew; przez kilka lat przebywała w Warszawie, zapraszano ją tam na bale i rauty, ostatecznie zamieszkała jednak w zamku w Pilicy na Śląsku. Jej nagrobek wystawiono w kościele Sakramentek w Warszawie, u których w młodości pobierała nauki i do których wróciła w ostatnich latach życia.

Tyle o pannie Wesslównie, późniejszej synowej króla, dowiadujemy się z oficjalnych źródeł z epoki. Nie powinno to zaskakiwać, skoro ślub Konstantego i Marii wzbudzał u współczesnych powszechne niezadowolenie, któremu wyraz dawała przede wszystkim królowa Marysieńka.

Istnieje jednak praca, dzięki której możemy poznać Marię bliżej. W 1886 r. ukazał się Pamiętnik o Maryi Wesslównie, królewiczowéj Konstantowéj Sobieskiéj spisany ze wspomnień rodzinnych przez Sabinę z Gostkowskich Grzegorzewską (1808–1872), spowinowaconą z rodziną Wesslów. Autorka, znana w środowisku warszawskim ze swych innych dzieł pisarskich, zebrała opowieści, które przekazywane były w rodzinie, po to by złożyć z nich spójny obraz. Rodzinna tradycja zobowiązała Grzegorzewską do przedstawienia szerokiego tła – synowa króla nie jest tam postacią oderwaną od historii rodziny, ani nawet od wielkiej, krajowej polityki królewskiego dworu. Już pierwsza impresja Grzegorzewskiej na temat jej bohaterki pokazuje tę perspektywę: w rodzinnym majątku na ścianie wisiały portrety. Portret synowej króla Jana III wisiał obok obrazów przedstawiających króla Augusta III i ministra Heinricha von Brühla. Kobietę przedstawiono w długiej szkarłatnej sukni, z tarczą na lewej ręce i hełmem na głowie, w stroju, jak nam zwykle malują Minerwę. Jej energiczna postawa, rysy pełne słodyczy i wdzięku, wyraz oczu malujący zarazem łagodność i dowcip, życie i myśl, ubiór fantastyczny, jaskrawy, mocno do niej przyciągały, co – jak zauważa autorka – stało nieco w sprzeczności z decyzjami Marii, która ostatnie lata życia spędziła w zakonnym habicie. Nie zmienia to jednak tego, że taki zabieg stylistyczny – mitologizacja życia królewiczowej Konstantowej – spodobał się Grzegorzewskiej, skoro postanowiła przedstawić swą bohaterkę bliską charakterem kobiecemu ideałowi swoich czasów.

Bez względu na kontrowersje wokół Marii Józefy Sobieskiej zapewne jej życie z mężem uległym swojej matce nie było łatwe. I choć ich wspólna historia zaczynała się beztrosko na dworze w Wilanowie, dorosłe życie najwyraźniej przyniosło nieco rozczarowań. I tylko w tradycji rodzinnej przekazywano opowieść o tym, jak młody królewicz Konstanty w porze wieczornej modlitwy rzuciwszy piłkę, ulubioną swą rozrywkę, pobiegł za nadobną towarzyszką i uklęknąwszy obok niej, wyrzekł donośnym głosem te słowa: „Przysięgam ci, Maryo, tu, przed ukrzyżowanym Panem Jezusem i Matką Jego Najświętszą, że obieram cię sobie za żonę i ożenię się z tobą, gdy wrócę do Polski”.

Logo POIiŚ

Powiązane z artykułami:

http://wilanow-palac.pl/babski_comber_w_krakowie_anno_domini_1696.html

http://wilanow-palac.pl/alegoryczny_portret_jakuba_ludwika_sobieskiego.html