© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   24.08.2015

Poród pierworodnego z operą w tle. Faramondo Francesca Gaspariniego dla Marii Klementyny Sobieskiej Stuart (1720)

Wieczorem dnia św. Stefana rozpoczęły się pierwsze, lekkie jeszcze bóle porodowe u Jej Wysokości Królowej Anglii Klementyny Sobieskiej, około drugiej z trzema kwadransami według zegara włoskiego, podczas gdy ubierano ją w obecności dużej liczby pań księżniczek i licznej arystokracji liczącej sto i więcej osób. Próbą opery, którą wystawił w teatrze Pan Hrabia d’Alibert, uraczono następnego dnia Panów Kardynałów, Panie Księżniczki, Panów Prałatów, magistrat Rzymu i wszystkie inne osoby wybrane do asystowania porodowi Jej Wysokości Królowej, która nie odczuwała postępu dolegliwości aż do wieczora 30 [grudnia], kiedy ponownie późnym wieczorem wybrane osoby zostały powiadomione, aby udały się do jej pałacu.

Od pierwszych dni swojego pobytu w Rzymie Maria Klementyna dała się poznać jako wielbicielka muzyki. Jej szczególną namiętność do opery doskonale ilustruje sytuacja z końca 1720 r. Klementyna była już wtedy w bardzo zaawansowanej ciąży, która uniemożliwiała jej bezpieczne wizyty w teatrze operowym. Impresario i dyrektor Teatro d’Alibert – Antonio d’Alibert – za zgodą Jakuba III, męża Klementyny, postanowił wówczas dla jej przyjemności powtórzyć w Palazzo del Re, rzymskiej rezydencji Stuartów, dzieło, które cieszyło rzymian w jego teatrze w minionym karnawale. Do pałacu Stuartów przybyło wówczas ponad stu gości. Wydaje się, że Klementyna nie miała siły, by cieszyć się dedykowanym jej dziełem. 30 grudnia 1720 r. wydała bowiem na świat pierworodnego syna Karola Edwarda. Mały Stuart okazał się bardzo muzykalnym dzieckiem, a w przyszłości także częstym bywalcem teatrów operowych.

Dziełem, które zabrzmiało dla Klementyny i gości Palazzo del Re, był dramma per musica zatytułowany Faramondo do libretta niezwykle cenionego we Włoszech poety i erudyty Apostola Zena. Muzykę skomponował sławny i nadal bardzo w Rzymie popularny, choć mocno już konserwatywny Francesco Gasparini. Na stronie tytułowej libretta czytamy: IL / FARAMONDO / DRAMA PER MUSICA / DA RAPPRESENTARSI / Nella Sala dell’Illmo Conte d’Alibert / nel Carnovale dell’Anno 1720. / DEDICATO / ALLA MAESTÀ / DI / CLEMENTINA / Regina della Gran Bertagna [sic!] & c.

Faramondo był pierwszym z serii oper dedykowanych Marii Klementynie przez hrabiego Antonia d’Aliberta, syna Jacques’a (Giacoma) d’Aliberta, budowniczego francusko-włoskiego pochodzenia, znanego jeszcze ze swej działalności w rzymskim teatrze Marii Kazimiery Sobieskiej. Giacomo, zanim został jednym z doradców Marysieńki, piastował w Rzymie funkcję sekretarza królowej Krystyny Szwedzkiej i organizatora życia teatralnego na jej dworze. To on także wybudował pierwszy publiczny teatr operowy w Rzymie – Teatro Tordinona (Tor di Nona) – i Teatro Ducale w Turynie, a po śmierci Szwedki zarządzał przedstawieniami operowymi organizowanymi w rzymskiej rezydencji Marii Kazimiery. Jego syn, Antonio miał okazję poznać babkę Klementyny, a nawet dedykował królowej serenatę wykonaną przed jej pałacem, o której informację przekazał Francesco Valesio w swoim Diario di Roma: Około północy syn hrabiego d’Aliberta zorganizował serenatę dla królowej Polski w casino na Trinità di Monti z wielką liczbą instrumentów i śpiewała w niej słynna śpiewaczka Faustina Perugini.

Co ciekawe, Antonio nie omieszkał powołać się na nie tak znowu dawne związki, jakie łączyły jego rodzinę z Marią Kazimierą, w przedmowie do Faramondo. W jej fragmencie czytamy: Sagra, e Real Maestà / szlachetna wdzięczność, którą uraczył Jego Wysokość Król Jakub Mąż Waszej Wysokości poprzedni dramat, wystawiany aż do teraz w moim nowym teatrze; i antyczna Gloria zdobyta przez moją rodzinę podczas wielu okazji służby na dworze Jej Wysokości Marii Kazimiery wielkiej królowej Polski i babki Jej Wysokości, zapewniły mnie, że także Pani, w której, jak w doskonałym odbiciu, błyszczy cnota męża i szlachetność babki, z nie mniejszą łaskawością tego [Jakuba] i nie mniejszą dobrocią tamtej [Marii Kazimiery], przyjmie z chęcią ten drugi dramat zatytułowany il FARAMONDO, który także jest prezentowany w moim teatrze. Dalej następowały słowa wychwalające Klementynę, a także prośba, by swą mecenasowską opieką otoczyła dedykowane jej dzieło. Nie ma wątpliwości, że budując relację z Klementyną, nową mieszkanką Rzymu i potencjalną poważną protektorką i mecenaską teatru, jego impresario Antonio d’Alibert odwoływał się do znajomości z jej babką, aby stworzyć swoisty rodzaj zażyłości, bliskości i zaufania pomiędzy sobą a Klementyną Stuart. Wydaje się, że na tych emocjach mógł polegać, ponieważ Klementyna była częstym gościem w jego teatrze.

Faramondo odwołuje się do historycznych wydarzeń związanych z pierwszym królem Franków – Faramondo. Zeno w swoim libretcie, oryginalnie napisanym w 1698 r. dla Wenecji, wykorzystał też m.in. trzytomową historię Francji autorstwa François Eudesa de Mézeraya (Histoire de France, depuis Faramond jusqu’à maintenant, œuvre enrichie de plusieurs belles et rares antiquités et d’un abrégé de la vie de chaque règne, dont il n’était presque point parlé ci-devant, avec les portraits au naturel des rois, régents et dauphins, Paryż 1643–1646–1651) i cieszący się powodzeniem romans Gauthiera de Coste La Calprenede’a zatytułowany Faramondo (1661).

Treść dzieła dedykowanego Klementynie przedstawia się następująco. Król Gustavo w wyniku wojny z Faramondem traci ukochanego syna Sveno. Zrozpaczony ojciec deklaruje mordercy zemstę, zapowiadając mu wieczną wojnę, a także wieszcząc jego zagładę. Śmierci Faramonda pragnie też Rosimonda, córka Gustava. Natomiast Adolfo, drugi syn Gustava, jest bardziej umiarkowany w swych działaniach, ponieważ kocha z wzajemnością Clotildę, siostrę Faramonda. Król Franków natomiast miłością gotową do wszelkich wyrzeczeń pokocha córkę Gustava. Po długiej walce ze sobą także Rosimonda odwzajemni uczucie Faramonda. Mimo miłosnych potyczek i konfliktów typowych dla XVIII-wiecznej opery akcja tego dzieła wydaje się w pierwszym momencie dość brutalna. Już w pierwszej scenie Gustavo szykuje się do złożenia bogom ofiary z człowieka. Taki los planuje też dla Faramonda. W wyniku różnych sytuacji Faramondo kilka razy otrze się o śmierć i chociaż ostatecznie jej uniknie, to jego doświadczenia musiały dostarczyć widzom silnych emocji. Ostatecznie także w tej operze miłość zwycięży nad nienawiścią, a przyjaźń – nad brakiem lojalności. Gustavo wybaczy Faramondowi, ponieważ w ostatnich scenach opery okaże się, że to nie jego syn zginął z rąk króla Franków, lecz dworzanina Teobalda. Ten, gdy chłopcy byli jeszcze bardzo mali, podmienił ich, swego syna oddając Gustavovi na wychowanie. Pragnął bowiem ujrzeć go na tronie. Niezauważona przez nikogo zamiana chłopców dawała nadzieję na lepszy los dla syna. W wojnie z Faramondem Gustavo nie utracił więc swojego dziecka, dlatego potrafił wybaczyć Faramondowi. Co więcej, nieoczekiwanie zyskał prawdziwego syna w osobie dzielnego dworzanina Childerica, którego do tej pory znał jako syna Teobalda.

Może wydawać się dziwne, że dla kobiety rodzącej wybrano dzieło, w którym dominował wątek zemsty i zbrodni. Jakub dokładnie wiedział jednak, co robi. Elementem, który musiał być mu szczególnie bliski w Faramondzie, był temat zamienionego syna. Sam dobrze znał tę sytuację. Ponieważ jego ojciec Jakub II, król Anglii, wbrew tradycji znacząco zmniejszył liczbę osób asystujących przy jego narodzinach, wielokrotnie ośmieszano go i pomawiano o bycie nieprawowitym synem Stuarta, nieprawdziwym lub podmienionym właśnie. Prowokacyjnie więc mąż Klementyny przywołał tę starą i bolesną dla siebie historię przy narodzinach własnego potomka. Karol Edward był jego synem. Potwierdzało to stu gości zaproszonych do Palazzo del Re na święto jego narodzin.

Logo POIiŚ