© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   16.06.2014

Wysock, ustronie Marysieńki

O tym, że był własnością królowej Marysieńki, mało kto – prócz regionalistów – pamięta. Któż zresztą trafia do maleńkiej wioski w województwie podkarpackim, w powiecie jarosławskim, w gminie Laszki. Pierwszym potwierdzonym właścicielem dóbr był Jan z Tarnowa herbu Leliwa, później Zamoyscy. Wdowa po kolejnym Zamojskim, Janie Sobiepanie III, Maria Kazimiera d’Arquien wniosła Wysock (dziś - Wysocko), gdzie zbudowała sobie wiejską siedzibę, Janowi Sobieskiemu jako wiano. Marysieńka kochała to miejsce, chętnie tam wracała. Czuła się tam zupełnie bezpieczna. Nawet podczas wojen z Portą, kiedy w każdej chwili mogli tu pojawić się Kozacy, Tatarzy czy choćby zwykli rabusie, królowa odpoczywała w Wysocku z niewielką świtą, kilkoma pannami z fraucymeru i asystą zaledwie 20 żołnierzy (1688).

Często wyjeżdżała tam podczas dłuższych pobytów w nieodległym Jaworowie. Miała tam swe prywatne spa, a jeden z dworzan skrzętnie zanotował: „Królowa jm z Jaworowa ruszyła się do Wysocka i tam przez dziewięć dni zażywać będzie wanny”. Poza tym, podążając do swych dziedzicznych dóbr na Rusi dwór królewski zatrzymywał się tu na wypoczynek. Dzisiejszy pałac był wtedy piętrowym, drewnianym dworem. Nikogo to nie dziwiło, wszak Rzeczpospolita słynęła z misterności zrębowych konstrukcji. Jeden ze zadziwionych dyplomatów twierdził nawet, że „nigdy nie widział tak pięknie ułożonych stosów paliwa”. Lokalna legenda uparcie twierdzi, że dwór wybudowano rękami tureckich jeńców. Królowa zarządziła także urządzenie w Wysocku ogrodów, które czas i ogrodnicy przekształcili w rozległy park, pełen starodrzewu. Kazimierz Sarnecki pisał o nich w 1694 r.: „[Król] chwalił bardzo ten ogród obfity [w] frukta, osobliwie w wiśnie i gruszki, żalił się przed królową jm. na swój jaworowski, że już nie ma tej ozdoby i tych fruktów, które przedtem miał”. Zazdrość zazdrością, ale dęby szypułkowe miał sadzić (w aleję) sam władca. Zaświadczać ma o tym kamienna tablica (widział ją już w 1820 J.U. Niemcewicz) ze stosowną inskrypcją (zobacz tutaj). Miłośniczka ziemi naszej Klementyna z Tańskich Hofmanowa relacjonowała: „Widziałam w Wysocku chłodnik z takich lip, zasadzony ręką króla Sobieskiego, kiedy z wiedeńskiej wyprawy powrócił”. Musi to być prawda, skoro w 1786 r. Jerzy Soroka, paź i koniuszy księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, miał spotkać w Wysocku ogrodnika nazwiskiem Hryniewiecki. Starzec liczący według jego własnego rachunku 116 wiosen utrzymywał, że wzięty był za chłopca do ogrodu przed wojną chocimską i że król Jan III, odpoczywając w Wysocku, osobiście nauczył go, jak pracować rydlem i gracą. Według innych przekazów „w Wysocku, król osobiście sadził wysokie szpalery, będąc jeszcze hetmanem”. Także jako monarcha bywał tu częstym gościem. Sarnecki notował (1694): „[w Jaworowie] Król jegomość rano wstał. Że dzień był niepogodny, bardzo się nie chciało wyjeżdżać królowi jegomości, za usilnymi prośbami królowej jejmości do Wysocka z tym wszystkim po mszy wysłuchanej wyjechał […] na obiad król jegomość do Kobelnicy [Kobylnicy] jechał, który w karczmie jadł. Po obiedzie prędko wstał od stołu, pośpieszył do Wysocka”. Z lipca tego samego 1694 r. zachowała się sucha wzmianka: „W wieczór przy wieczerzy królowej jejmości muzyka żydowska z Rzeszowa grała na cymbałach, która umyślnie tu comparuit”. W czasie wizyt wioska stawała się czasowo „stolicą”, gdzie m.in. przyjmowano poselstwo króla Francji (latem 1680 przybył tu ambasador Jacques de Forbin-Janson). Stąd datowanych jest wiele królewskich dokumentów.

Po śmierci męża sprawy finansowe królowej potoczyły się źle. Wyjechała do Rzymu, o dwór w Wysocku nie miał kto dbać. Kiedy królową zaczęli naciskać wierzyciele, wpadła na pomysł, aby sprzedać posiadłość królowi Francji Ludwikowi XIV. Transakcję przeprowadził francuski ambasador w Sztokholmie, umowę podpisano aż w Gdańsku. Ludwik XIV kupił bowiem Wysock dla politycznego wygnańca, księcia węgierskiego Jerzego Rakoczego. Jawną opieką nad wichrzycielem Burbon nie chciał drażnić Habsburgów. Po wyjeździe Rakoczego zadłużony Wysock (wraz z dworem) poszedł w ręce księżnej Elżbiety Sieniawskiej. Z tego czasu pochodzi smutna inwentaryzacja: „Pałac w Wysocku drewniany; nie warto naprawiać, nie opłaci się, tylko zabezpieczyć kafle z porcelany, żeby się nie stłukły, kiedy runie ta szciana, i konserwować tylko te pokoje, które są całe – nie więcej na to wydać jak 100 franków”, pisała Sieniawska.

Od 1712 r. Wysock były własnością Adama i Elżbiety Sieniawskich, a następnie familii Czartoryskich (Maria Zofia Sieniawska przekazała dobra księciu Augustowi Czartoryskiemu). Dzisiejszy pałac wzniesiono w latach 1724–1734 według projektu Giovanniego Spazzio. W połowie XIX w. pałac wrócił w ręce Zamoyskich, którzy dzierżyli dobra aż do reformy rolnej w 1945 r. Odnoga linii „ordynackiej starszej” od czasów Zdzisława (1810–1855) pisała się z Wysocka. Pałac, w XIX w. przebudowany, uległ poważnym zniszczeniom podczas I wojny światowej. W 1915 r. został obrabowany przez żołnierzy rosyjskich i spalony. Z dymem poszły bogate zbiory artystyczne, m.in. cenne obrazy i zabytkowe meble. Stan pałacu z tego czasu widzimy na rzadkiej litografii Wiedeńczyka, Luigiego Kasimira, który trafił w te strony jesienią 1915 r. W okresie międzywojennym, podczas długotrwałego remontu, Zamoyscy mieszkali w sąsiadującej z pałacem oficynie.